When: 21 kwietnia 2009
Time: 09 40

Title: Cholera i już
Comment: komentarze [3]




Miałam zwiać z myloga...
Miałam odejść...

I NIE~!

Bo szablonik mam za ładny. ;_____;

I tak wszystko kręci się obecnie wokół dA tudzież LJ, ponieważ mylog (czy jak to się teraz nazywa) zawalił na całej linii.
I rozwalił mi kodowanie szablonu... Ale to się naprawi.





When: 4 marca 2008
Time: 16 11

Title: Death and Rebirth
Comment: komentarze [4]




Jeszcze nie zeszłam z tego świata i wcale nie szykuję się na to.
Wy wszyscy, pijawki jedne, znajomi moi ukochani, nie liczcie na to! Buahaha! Nie oddam wam mojego kompa ani zbioru mang ani dvd z anime!
To tyczy się przede wszystkim Yozusi K. i dalszej części AT Team'u.

Osoby jeszcze watchujące mojego prawie zmartwychwstałego bloga proszone są o zostawianie mi swoich adresów, kurczę, abym mogła wam później co nieco komentować. Nie?


A teraz nieco poważniej.


Idę
Ciągle w dal, w dal
W świat miraży
Z szumem lotnych
marzeń

Rozbite skrzydła
niebiańskich istot
z ludzkich snów

Płynie
Moja mara, mara
Z ułudy tkana
Przyszłość cała
życie(...)


framg. mojego wiersza, na razie bez tytułu



Powoli znów przypominam sobie kody mylogowe... Na razie jednak zostanę przy tym, czym zajmuję się obecnie - szyciem białego, pluszowego smoka.
Niech żyje Magnifikon 6, dzięki niemu nauczę się szyć pluszaki...





When: 15 listopada 2007
Time: 16 50

Title: La cour des miracles
Comment: komentarze [3]




Cisza blogowa do oficjalnego odwołania.
Powinnam zrobić to wcześniej.
Dzięki wszystkim, odwiedzajcie mnie czasem i komentujcie. Kiedyś odpowiem na pewno.
Zawsze można złapać mnie na Deviantart - o tutaj

Wielu moich znajomych wyniosło się z mylog, porzuciło swoje blogi tutaj. Coraz więcej komunikatów "blog został porzucony". Nie wiem dlaczego, trochę mi szkoda.
Powinnam odświeżyć swój szablon. I zbierać się na angielski, zrobić fizykę.
Znów cholerny brak czasu.

Dziękuję Państwu za uwagę.


Bo człowiek to bestia...

Because people are puppets
In other peoples' hands.

The puppet will feel the joy or cry
When the puppeter says so.





We're such a pretty toys to play with.
I wish we were dead.

Someone wants to use us
And we want to use somebody.

We murder| We rape | We love |
And we hate

We're the carnivores of the 21th century.







When: 29 lipica 2007
Time: 21 48

Title: Proszę o zapomnienie
Comment: komentarze [3]




You can have my isolation...
You can have the hate that it brings
You can have my absence of faith...
You can have my everything

Help me... you tear down my reason
Help me... it's your sex I can smell
Help me... you make me perfect
Help me become somebody else



Wakacje, wakacje. Wreszcie mam wakacje, a czasu nie mam, nie...



Te dwa miesiące dla niektórych wydają się zbawieniem, wolnością, czasem przyjemności i wrażeń.

„A chmury przesuwają się tak wolno po polu z błękitu,”


Dla innych to czas pracy, zarabiania dodatkowych groszy. Czas podróży, także tych wycieńczających, nieprzyjemnych, często nieukończonych.

„Po otwartym zewsząd niebie, jak stada kudłatych baranków
Pośród których krąży czarny, cumulus-wilk, gotowy zasypać gradem.”


Żałujemy tego, co się stało. I tego, co się wcale nie wydarzyło.



Dlaczego?



Ponieważ jesteśmy są ślepi...
I wciąż będziemy ślepcami.
Dopóki nie otworzymy swoich oczu.






When: 15 czerwca 2007
Time: 15 32

Title: Slave of the time
Comment: komentarze [4]





I was never faithful
And I was never one to trust
Borderlining schizo
And guaranteed to cause a fuss
I was never loyal
Except to my own pleasure zone
I'm forever black-eyed
A product of a broken home

I was never faithful
And I was never one to trust
Borderline bipolar
Forever biting on your nuts
I was never grateful
That's why I spend my days alone
I'm forever black-eyed
A product of a broken home




Widocznie czas na wakacje i odpoczynek. Widocznie to już czas.

Powoli szkolę się we wszystkim w czym mogę. W stronach www, w photoshopie, w rysunku.
Kupiłam sobie nawet kredki artystyczne i parę książek. Czekają na mnie "Cieplarnia", "Cień wiatru" i "Zagubieni w Tokio", którą chyba zostawię sobie na sierpień, na Kraków (jak pojadę).

Powinnam zacząć więcej wierszy pisać dla siebie do szuflady, by i tak później oddawać je na konkursy.

Nie martwcie się o mnie, ja wiem, że i tak nikt nie skomentuje ;)


Szczęśliwi czasu nie liczą...
Zostało mi jeszcze 153 i pół godziny do wolności.




Jak mi się zechce coś narysować, to dodam "wakacyjny" obrazek... Na razie licytujemy tom 6 X'a...






When: 4 kwietnia 2007
Time: 20 41

Title: ON jest "cool"!
Comment: komentarze [4]




Rekolekcje, rekolekcje me kochane... Tylko tyle tego sprzątania na święta!

Ileż ja mogę nowych notek naobiecywać, ile mogę wam obiecać komentarzy, to ja i tak tego nie spełniam.
Niech się ktoś podłączy do mnie na GG i nawymyśla od najgorszych, z przekleństwami włącznie (masochizm się ujawnia, oho!). Szczególnie tyczy się to wszystkich tych, którym jestem coś winna. Avatar, szablon, wierszyk, obrazek, nie wiem co jeszcze. Walcie śmiało!
Obecnie wszystko mi wylatuje z głowy...
Co gorsza, to także wszystkie wzory typu "mat-fiz-chem", o biologii nie wspomnę. Czyżby to syndrom bolejącego ucznia z bełchatowskiego Bronka?



Stand up, join us, modern crusaders alive
We have the power who’ll face the future
Cause we are the fighters
Just fighting for our fights

Est affectus
Et defectus
Semper in angaria.

Quod per sortem
Sternit fortem,
Mecum omnes plangite!



Muszę się w końcu obudzić, zabrać za wszystkie ciążące na barkach obowiązki, włączyć fotoszopa, wyjąć akwarele. Dorobić inną podstronę, skończyć obrazek "w ramkę".
Ogólnie coś zrobić ze swoim życiem i zacząć pracować nad obecnymi hobby.
A może po prostu odrobię wszystkie lekcje...?

I odpędzić się w jakiś cyniczny i po części okrutny sposób od tych wszystkich ludzi, co mają "coś" do mnie. Koniecznie!
Ludzi posiadających ciekawe pomysły zapraszam na rozmowę na gadulcu lub jakoś inaczej. W końcu paru z was ma mój $&@#%! numer na komórkę!


Niech mnie ktoś w końcu zapisze do tego psychiatry!





When: 28 lutego 2007
Time: 20 49

Title: Tańcząc na krawędzi
Comment: komentarze [5]




Jak zwykle nie mam na nic czasu. Tak, wiem - szukam sobie wymówek usprawiedliwiających zaniedbanie.
W końcu jadę na jednym wózku z większością ludzi w tych czasach. Wybaczcie wy, którzy przypominacie mi o prawie porzuconym blogu.
I dzięki wam za to. Przez takie gadanie mi się głupio robi i w końcu coś piszę. Może i bez większego to sensu jest, ale piszę.
Muszę podtrzymać tego bloga przy życiu...






List do...
Słowa spływają na kartkę strumieniem
wraz z przelanym czerwonym tuszem
wsiąkają powoli w papier czerpany

Nie zgnieć tej małej notatki, inaczej
połamiesz drobne słowa na zapisanej
kartce, a jej bandażem nie owiniesz

Wrzuć papierek w czerwone płomienie
z kominka dym ciepły w górę zaniesie
twoje ciche prośby i pozdrowienia
Dla niego



I tak to się ma. Pisaniem wierszy się obecnie zajmuję. Spróbuję się wyrobić do 31 marca z 5 utworkami i mam zapewnione kolejne 5 na koniec kwietnia (30?). Teraz mnie czas znowuż goni. Mam randkę...
Z fizyką oczywiście. Potem się załamię.

Następnym razem, może w piątek, skrobnę coś bardziej sensownego.





When: 25 stycznia 2007
Time: 17 44

Title: Being EMO?
Comment: komentarze [4]




Aż mi się chce zakopać głęboko pod kołderkę i nie wyłazić do końca tej zimy. Zdążyłam już dwa razy się poślizgnąć przy wyjściu z domu na autobus. To tylko przy wyjściu... Na razie gleby nie zaliczyłam.
Z tego wynika, że nasz taniec śniegu zadziałał. Nie ma to jak fikuśny (bo ja nie umiem tańczyć) menuet na chodniku w XV finał WOŚP...

Proszę, niech mnie ktoś porządnie kopnie i każe się wziąć do roboty. Nie tylko o szkołę mi tu chodzi, ogólnie proszę! Zniosę już wszystko...


Zniosę wszystko, jak znoszę życie. Ciągłe przekonanie, że ci nie idzie w tym, co starasz się robić dobrze. Nawet angielski padł mi już poniżej przeciętnego poziomu wypowiadania się.
Uświadamiam sobie, że dotychczasowe postępowanie jest błędem, powtarzanym przeze mnie nałogowo. Wiele mam do zrobienia, natomiast nie robię niczego, pomimo tego, że chcę i biorę się do tego.
Wszystko to powoli schodzi na przysłowiowe psy, zaczyna brakować mi wytrwałości.
Mam nadzieję, że w ferie mi się humor poprawi. W końcu, gorzej już być nie może. Plany runęły razem z dwoma słowami, za które jednak nie winię, bo rozumiem.
Czas się zbierać na angielski. Denerwuje mnie piekielna reklama, która pałęta mi się na pięknym szablonie. Co to ma znaczyć, kur*a? Głupi ten mylog... Może później posiedzę nad szablonami.

Może - głupie słowo.




zapamiętaj ten widok, moją duszę,
ten piękny, delikatny letni poranek
okrążający trajektorię…

odrażająca padlina na łożu
rozrzucona z kamieniami,
nogi w powietrzu, jak rozpalona kobieta
jak źródło z jego rytmicznym łkaniem.
słyszę wyraźnie jak płynie,
długi, mruczący odgłos,
ale daremnie dotykam swego ciała
aby naleźć ranę…

jestem wampirem własnego serca,
jeden z wielkich wygnańców,
skazany na wieczny śmiech,
który nie może się już uśmiechać…
immortel







When: 1 stycznia 2007
Time: 18 46

Title: One small revolution in '07
Comment: komentarze [9]




Wszyscy żyjemy w jednym wielkim domu wariatów. I jest nam bardzo dobrze.

Z tym przekonaniem wkraczam w nowy rok 2007!

Mam także wiele innych życzeń i przekonań. Dzięki wielkie za dociągnięcie mnie do tego roku i za tą magiczną liczbę 5-ciu tysięcy wejść.
Ludzie, jesteście niesamowici! Chociaż nie komentujecie, bo nie ma czego w sumie komentować. Podupadam na starość, mam w końcu zaczęte lekko 17 lat.




"Shirahme-Syo", South Side Artbook by Clamp

Na razie cieszmy się tym, co mamy.
I nie narzekajmy na brak śniegu w styczniu...


Pofatygowałam się nawet o obrazek bogini śniegu, ale nie sądzę aby mogło to nam w jakiś sposób pomóc w odzyskaniu zimy.


Pozostaje nam zacząć szczytną akcję pod tytułem "Zaśnieżamy świat". Kupujmy w ilościach zatrważających puszki ze sztucznym śniegiem, w sprayu oczywiście, i róbmy sobie śnieg na samochodach, oknach(czy gdziekolwiek indziej). Stwórzmy zimę sami, skoro klimat nas olewa!

Pamiętajmy jednak, że zima to przede wszystkim ciepła i rodzinna atmosfera świąt oraz wspaniały Sylwester i ferie.





When: 4 grudnia 2006
Time: 21 46

Title: Borykanie się z życiem część jedna z wielu
Comment: komentarze [3]




Po raz kolejny muzyka w Firefoxie, a dostosowana do tego programu nie działa.
Coś mnie kiedyś przez to trafi i to nie będzie szczęśliwy dzień dla tej przeglądarki internetowej...
Przynajmniej IE mnie jeszcze nie zawodzi. Wzdycham nad mnogością głupich kodów html, java i css, których jeszcze nie znam, a by się przydały. Najlepszą inwestycją okazał się "wychwytywacz" błędów w pisowni do Firefoxa. Miła, wprost bardzo miła wtyczka.

To chyba najbardziej denerwujący czas w roku dla mnie. Najważniejsze, że jeszcze nie "jadę" całkowicie na jedynkach i dwójkach w LO. Trochę mi jeszcze brakuje, a tej nieco cienkiej granicy nie chcę przekraczać.

Wielkim hukiem i fajerwerkami świętuję moją zasobność w dobro materialne, zwane potocznie pieniążkiem. Nareszcie przyszedł mi upragniony X z jpf'u!


Time after time, I walk the fine line
Something keeps bringing me back
Time after time, I'm going in blind
I don't know which way I need to go
Time after time, I walk the fine line
Something keeps bringing me back
Time after time, I can't see the sign
I don't know which way I need to go

Do all these roads lead me back to you
I don't know which way I need to go

One day, some day



Zmieniłam muzykę na blogu. Nie wiem czemu. Pewnie dlatego, że ciągle tej piosenki słucham. A może dlatego, że ma w sobie wyraz "drzewo" i "śnić"? Obsesja na punkcie wisienek zwiększa się widocznie.
W lodówce stoją jeszcze nienaruszone dwa wiśniowe "danonki"...

Jutro kończę wcześniej, w środę PO, w poniedziałek poprawka z chemii i klasówka z angola.
Wyrobię się!
Muszę popracować nad akwarelkami. Fajne farbki i aż żal ich marnować.
Jedna praca z WOK'u oddana już przez nauczycielkę do Miejskiej i Powiatowej Biblioteki Publicznej (MiPBP w skrócie). Trzeba się zacząć starać przy robocie wreszcie, bo nie będzie ciekawych efektów...





When: 12 listopada 2006
Time: 12 50

Title: Czas i ja
Comment: komentarze [6]




Czas – jedno z podstawowych pojęć filozoficznych, wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy czasowe między zdarzeniami.

Czas może być rozumiany jako:
* chwila, punkt czasowy,
* odcinek czasu,
* trwanie,
* zbiór wszystkich punktów i okresów czasowych.

Tylko dlaczego jest go tak mało? Gdybym tylko mogła kupić go chociaż odrobinkę...

Czas wolny – to czas którym dysponuje człowiek po wykonaniu obowiązkowych czynności takich jak nauka, praca, czynności związane z codziennym życiem.

Czas wolny przeznaczany jest zazwyczaj na różnego rodzaju zajęcia rekreacyjne:
* wypoczynek czynny i bierny
* rozrywka
* rozwijanie zainteresowań


Ano właśnie...
Życie jest pod tym względem niesprawiedliwe. Wyjątkowo niesprawiedliwe, biorąc pod uwagę co niektórych uczniów. Moje LO szczególnie mi tego nie ułatwia.

A teraz wracam do wkuwania francuskiego, angielskiego, biologii, chemii i fizyki. Mam z tego sprawdziany w tym tygodniu. Trzy w pierwsze dwa dni(poniedziałęk i wtorek). Nic ciekawszego dzisiaj w nocie nie będzie.

Żegnam się z wami na czas bliżej nieokreślony.






When: 22 października 2006
Time: 12 31

Title: This is the world I live in.
Comment: komentarze [6]




.:Początek mojego załamania:.
UWAGA
Pilnie poszukiwana osoba, rozumiejąca dział matematyki nazywany powszechnie "Logiką"!
Wdzięczność dozgonna, sok i czekoladki gwarantowane!

Jasne, jasne Ad. Szukaj sobie dziewczyno, szukaaaj! I tak ci G z tego wyjdzie... Na spokojnie mierząc skalę ocen, 51% pracy dobrze = 3. Ściślej ujmując to 1 lub 2 będę mieć z tego. Pięknie Kur. Pięknie! (pkp w skrócie)
.:Koniec mojego załamania:.




Notka ta nie będzie mieć ni krztyny sensu. Chrzan z tym! Mój blog! XD *mwahahahaha* Kiedyś się jednak zmienie (na gorzej)


Spać mi się chce po weselu, więc nie kontaktuje i teraz napiszę coś bezstresowo. Nie namawiając Was jednak do alkoholu, powiem, że Malibu z mlekiem jest przepyszne, a drink "Blue Lagoon" z liierem Curacao jest u mnie narazie na trzecim miejscu po Malibu i likierze miętowym (także z mlekiem). Proporcje "miętusa": na 1-3cm dna szklanki wlewamy likier, a reszte uzupełniamy mlekiem. Pyszności!

Mija sobie październik, coraz lepiej poznaję osoby z klasy, jest fajnie. Nauka mnie ciśnie, ale jeszcze żyję. I nie zamierzam się poddawać! Jedynie czas, dajcie mi czas! Nie mam czasu! Odkupię od kogokolwiek, byle go mieć nieco więcej. Cena do uzgodnienia.
Teraz mi się nic nie chce. Dlaczego? Mam na karku polski, matmę, PO, fizykę i biolę. Co z tego? Jestem chyba najbardziej nienormalna ze wszystkich ludzi w moim liceum. Właśnie przez to podejście. Muszę się jeszcze wziąść za rozpracowanie Photoshopa CS albo doskonalenie Corela. Jedno z dwóch na natychmiastowy priorytet! Ale nauka... nauuukaa

Kana komentuj pozytywnie, bo mam już stronę główną twojego szablonu!






When: 6 października 2006
Time: 21 15

Title: Ardua prima via est...
Comment: komentarze [8]




Początek drogi jest trudny...
Tak, wiem już, że nie łatwo mi będzie w moim LO. Dlaczego ja mogłam sobie pomyśleć, że ja się tu nadam?!
Adelaide sultus est...

Widać, że zaczęłąm się uczyć łaciny. Fajny język, stwierdzam na razie. Nie trzeba wykrzywiać języka jak przy francuskim, ani myśleć nad składnią jak w angielskim. Podobno jedynie odmiana końcówek będzie trudna. Zobaczymy.

Tydzień był ostry, nie powiem, ale normalny. Jednak dzisiaj wszystko było na opak.
Przyszłam na polski (2godzina lekcyjna) i czekam z klasą. Czekamy i czekamy, a pani ni widu ni słychu. No cóż przesiedzieliśmy polski na korytarzu.Następny był angielski. Jednak pan (as known as "jednostka G") przychodzi do nas po dzwonku i oświadcza, że wcięło nam klucz do sali. W niewyjaśnionych okolicznościach oczywiście. Na dodatek kluczy do innych wolnych sal też nie było. Lekcje mieliśmy więc na korytarzu. Biologia minęła normalnie, a po tem basenik. Z baseniku jak weszliśmy na trybuny (niećwicząca dziś byłam) to całą grupę wygonili najpierw z trbun, potem z terenu basenu. W zamian poszłam do biblioteki, zamówiłam Anne Rice i dorwałam przedtem wiecznie niedostępne "Stowarzyszenie umarłych poetów", na które polowałam jak głupia. Czy to nie jakaś paranoja?!





No nie mogłam się powstrzymać...

To wina Tsunami za porównywanie mnie do Nekozawy-sempai. No cóż, wyobrażanie sobie mnie w czarnej pelerynie i nad tyglem rtęci nie wyszło z mody od 6 klasy podstawówki...


Najwyższy czas jednak kopnąć się pożądnie w d! i wziąść do jakiejkolwiek roboty. Tak więc wyjeżdżam na weekend cały. Chrzan i musztarda z rpg'em na razie. Z szablonem też... Ach i czeka mnie jeszcze przedsięwzięcie zrobienia sobie Belzenofa z materiału! Nom, dużo tego.
Trzeba sobie jeszcze jakieś nowe książki lub mangi zamówić. Yami no Matsuei?
Na szczęście jedziemy całą klasą we wtorek do Wawy. W wolnym czasie się nieco porozglądam. O i Radom w weekend! Muszę jakiś postój koniecznie wymusić.


PS do Dilanu: Jakbym ja mogła Vision of Escaflown nie znać? No to przechodzi ludzkie pojęcie... przecież określenie "otaku" zobowiązuje.





When: 22 września 2006
Time: 12 10

Title: "Ad Show" na żywo z łóżka...
Comment: komentarze [6]




No cóż. Nie jestem z kamienia, więc i ja czasem choruję. Przynajmniej wzięłam się za strasznie sztywną czcionkę i zmieniłam conieco. Już nie będę was męczyć tym "Time New Romance". Od dziś macie "Book Antiqua" i "Garamond" w kursywce ^^ plus inne kolory. Hope You Like IT!

Kana mnie wkurza nie oddając mi pożyczonych (z drugiej ręki)tomików mangi.
*zapisuje jej prawdziwe dane w swoim kieszonkowym Death Note*
Masz za swoje. Kiedyś cię Sakurazuka dopadnie i ci Alu twój nie pomoże!

Kochana nee-chan dopinguje mnie jak zwykle. Ja też ją dopinguje, bo przeżywa kryzyz szkolny. Ja tymczasem się byczę w domu i wściekam, że nie mam co robić. Ktoś nasłał chorobę nie na tą osóbkę co trzeba... W każdym razie siostrzyczka zdążyła mnie "przeciągnąć" na jeszcze jedno anime przez pokazanie mi openingu na youtube. Nie chce się jej mp3 wysyłać, wrednota jedna... A nieważne!
Opening

Ważniejsze jest to, że wzajemnie udaje się nam siebie pocieszać. W skład pocieszania wchodzi:
1. rozmowa ciągła od przyjścia Tsu na gg, bo inaczej mi smutno, a jej trudno (tak przynajmniej sądzę);
2. wysyłanie listów, bo może słowo pisane coś da...;
3. najniezwyklejszy pairing m&a, ktorego nawet Yozora-Kana by nie przewidziała... *salwy oklasków z sali* I tym razem związek ten przetrwa! Już ja do tego doprowadzę! No, nie tylko ja, bo moje "stworzenie adoptowane" też tego chce.

nigdy w świecie nie zgadniecie kto jest uke a kto niee...
*kolejna salwa oklasków*


I WIELKIE SANKYUU ZA 4000 WEJŚĆ!
*ukłon*



To taki ogólnikowy przekaz, ale mnie też to dotyczy - nadrabianie
*le sigh* (tł.: westch)



Zapowiada się wyjątkowo długa notka!
W miarę, jak Wam przypominam o komentowaniu (co też robię teraz) i ocenie bądź wymaganiach - robicie to! Dzięki ^^
Mam nadzieję, że nadal będą się sypać proźby/groźby dotyczące opowiadanka. Nieco dziwne jest, prawda? Nieważne...
Pamiętajcie, że opek nie jest w żadnym razie obrazem moich uczuć! No nie przesadzajmy... O_O



My fist "I've had enough"

Mam dość. Mogę poświęcić moje "wszystko" tylko po to, by ten koszmar w końcu przestał mnie nawiedzać. Jednak wiem, że wszystkie nadzieje są płonne. Po co próbuję dalej?
Znowu zachodzą te same reakcje. Przyzwyczajenia powracają. Od nowa, od nowa, od...
Mam dość. Nie chcę trzymać się ciągle ulotnych, zapisanych przeze mnie kartek papieru. Myśli o tobie, myśli o mnie, myśli o przeszłości, myśli...
Mam dość. Ciągłe powroty do tych samych rzeczy. Pisanie i wrzucanie coraz to nowych stosów kartek, pokrytych atramentowymi szlaczkami w ogień staje się monotonią, zapowiadającą moje ciągłe i długie popadanie w stan apatii. Nie chcę znów wracać, jednak los staje się silniejszy niż ja. Zaczynam powoli przegrywać i obydwaj o tym wiemy.
Mam dość. Siebie. Swojej słabości. Niemocy uwolnienia się z oplatającego mnie łańcucha rutyny, zaciskającego się poczuciem winy coraz mocniej na mojej szyi. Obsesja. Ciągła i niewyczerpana obsesja na punkcie jednej osoby, która przeze mnie...
Mam dość. Chcę jedynie zapalić świece w pokoju, położyć się na podłodze i usnąć. Usnąć na zawsze. Może wtedy będę z tobą? W pełni i tylko z tobą? Lecz we śnie nie widzę nigdy twojej twarzy. Nie chcesz mi się znów pokazywać, nienawidzisz po tym wszystkim co zaszło rok temu. Kiedy "ja" nie do końca oznaczało "mnie".
Mam dość. Dziki taniec sprzeczności w mojej głowie. Nienawidzisz mnie, ja ciebie nienawidzę. Nienawidzisz mnie, ja ciebie...?
Mam już dość wszystkiego. Zostaje mi jedynie zaufanie przyzwyczajeniom, po raz kolejny...






When: 12 września 2006
Time: 18 12

Title: Zaprzeczenie alternatywy zaprzeczenia koniunkcji p i q...
Comment: komentarze [4]




MO-BI-LI-ZA-CJA!
Literuje to sobie chodząc w kółko po pokoju. Niestety w przeciwieństwie do znaczenia tegóż słowa, ja - Adelaide, Adi, Ad-san, jednostka w skrócie wybitnie wybitna i ponad normy unijne, nie mogę poradzić sobie z wszystim na raz!
Idąc w ślady Nee-chan ściągam sobie "Ouran High School Host Club", już 10 odcinek. Mam nadzieję, że to mi jakoś pomoże w moim Bronxie... Zaczynam się zastanawiać, czy nie wepchałam się na zbyt głęboką wodę startując do ZSP nr1. No cóż, wszystko wyjdzie "w praniu".
Ejmen, zabijcie mnie...

Muszę odświerzyć sobie wszystkie kontakty z innymi blogowiczami. Przepraszam Was, jeżeli nie komentuję, nie odpowiadam na wasze notki! Teraz będę mieć jeszcze mniej czasu, m.in. przez "jednostkę Gorzela", więc proszę o wyrozumiałość! Co do szablonów i innych rzeczy, co miałam zrobić (karta postaci z rpg, opowiadanko, itd.) to powiem wam, że chyba nie zdążę.
Jednocześnie dziękuję Wam za komentarze i podtrzymywanie mnie na duchu.
Dziś wyjątkowo przemawiający do ludności szkolnej obrazek. Wstawię CD opowiadanka jak w komentarzach pojawią się wyraźne żądania bądź zastrzeżenia czy proźby. Czekam na Waszą reakcję...





obrazek adekwatny do moich uczuć co do... ekhm...


tytuł notki pochodzi z mojego zeszytu od matmy pod działem "Elementy logiki i działania na zbiorach"
bez komentarzy *śmiech*


Ach, przypomniało mi się! 16.09 o 19.00 w Miejskim Centrum Ku(Q)ltury wystąpi "Grupa MoCarta"... Składać się wy...wy... dusigrosze na bilety! O!



My Precious Prey...

yozorasilverofangelarasoihappy-sadmysmallworldinekgakuen-heavenlapis-chan
Friends of Tree...


My Interests...


adelaide

Know me...
Fave me...
Link me...

The murderer is now asleep


people were sacryficed



Preferowane:
Internet Explorer, Firefox.
Black Sakura™
all by Adelaide ® .
Fallen Petals
2005
październik (7)
listopad (4)
grudzień (3)

2006
styczeń (4)
luty (7)
marzec (2)
kwiecień (2)
maj (2)
czerwiec (2)
lipiec (1)
sierpien (2)
wrzesień (3)
październik (2)
listopad (1)
grudzień (1)

2007
styczeń (2)
luty (1)
kwiecień (1)
czerwiec (1)
lipiec (1)
listopad (1)

2008
marzec (1)

2009
kwiecień (1)

Where my Flowers lay

Gdzie Patrzę
Forum Sakura
Strefa Siatkówki
JAVA
Fanfiction Net
Imageshack
Anime Music Videos
SKRA Bełchatów
Moje Liceum - "Bronek"
End of Innocence
The "X" Four
Way of the Sakura

Serwisy M&A
Anime Paper
The Otaku
Anime Cubed
Anime World
M&A Klikaj
Anime Com

Skanlacje
Mangapolis
Osuwari Team
MeTRo Translations
Sai Team
Kum Chan Project
Projekt Manga
S.A.M.T.

M&A Art
LAMP
Artfan
Minitokyo Gallery
Anime Wallpapers
Aethe Reality
Team M Project

YAma nashi Ochi nashi Imi nashi
Hochuuami (skanlacje)
Northern Lights
The Cold Desire

Deviantart
BellZ
Giname
VuscISM
Deland-Fox
Shirou
MTfishie
Rimfrost